Fizyczna przemiana

2017 (1)

Sylwester i Nowy Rok zwykle są okazją do podsumowań, remanentu postanowień i planów na kolejny rok. W moim przypadku nie każdy Sylwester, więc śmiało mogę powiedzieć, że należę zarówno do grona osób, które nie ulegają modzie „postanowień noworocznych” jak i tych, którzy takowe podejmują. W końcu kiedyś cele musisz sobie wyznaczyć. Czy to Sylwester, Twoje urodziny, inna ważna data, czy ot tak spontanicznie, dzień dzisiejszy? Przychodzi dzień kiedy postanowienie w końcu werbalizujesz i zaczynasz wprowadzać w życie. Jeśli nie byłoby daty, nie byłoby początku, nie będzie postanowienia.

Pamiętaj każda wielka podróż zaczyna się od małego, pierwszego kroku.

Sylwester 1983 roku był dla mnie szczególnym dniem, zapadł mi mocno w pamięci. Ostatnia lampka szampana i postanowienie: „koniec z piciem alkoholu!” Do dziś jestem 100% abstynentem, ponad 30 lat nie piję alkoholu. Gorzej było już z przejściem na wegetarianizm. Postanowienie również podjąłem tego samego dnia w Sylwestra ‘83. Ale jeszcze w styczniu i lutym ‘84, a „to trochę szyneczki, a to jajecznica na śniadanko”. Mama moja w „trosce o zdrowie ukochanego synka” była nieustępliwa ciągle podsuwając mi jakieś „smakołyki”. Zajęło mi dokładnie 1,5 miesiąca, aby to kolejne postanowienie wdrożyć w życie, z sukcesem do dzisiaj. Można? Można!

„Ogórcy i mineralnaja woda”

Możecie sobie wyobrazić wegetarianizm 30 lat temu? Nie to co dzisiaj, masa wiedzy, publikacji, masa wegetarian, masz skąd czerpać wiedzę i inspirację. Wtedy „pustynia informacyjna”, brak internetu i lekarze straszący Cię, że zaraz dostaniesz anemii. Pamiętam oczekiwanie na transfer na lotnisku Szeremientiewo w Moskwie w drodze do Indii. W tamtych czasach tzw. transfer to nawet kilkanaście godzin spędzone na lotnisku. Kiedy głodni i zmęczeni poszliśmy coś zjeść, chcąc zrealizować voucher linii (wtedy radzieckich) Areoflot, na pytanie co serwują wegetarianom usłyszeliśmy: „Ogórcy i mineralnaja woda” – witamy w Matrixie mojej młodości.

Nie przejmuj się nie musisz być doskonały.

Nie zamęczaj się, nie buduj w sobie poczucia winy, że czasami ulegniesz pokusie i wrócisz do starego nawyku. Postanowieniu zmiany powinna towarzyszyć lekkość i naturalność. To zmiana w Twojej głowie. Pamiętaj, aby dojść do z punktu A do punktu B nie możesz robić tego, co doprowadziło Cię do punktu A. Muszą to być inne czynności, inne nowe nawyki, aby móc iść do przodu. Próbuj, próbuj i jeszcze raz próbuj.

Zmiana nadchodzi

Wróćmy do teraźniejszości nie tak odległej, jest 2015 rok. Od dłuższego czasu spokoju nie dawała mi moja waga. Były momenty, że zbliżałem się do 100 kg, wtedy w Sylwestra 2015 ważyłem 98 kg. No i kombinowanie: „za dużo ważysz”, „spójrz na Adama, jaki dobrze zbudowany a niewiele młodszy od Ciebie”, „witaj brzusiu, żegnaj siusiu” i temu podobne myśli. Na początku to co chcesz zmienić uwiera Cię, nie daje spokoju. Później zaczynasz myśleć korzyściami: „ach super byłoby trochę zrzucić, no może 2-3 kilo i już poczułbym się lepiej”, „poprawi się Twoja kondycja” „będziesz lepiej wyglądać” itp.. To dobry kierunek.

Upragniona decyzja

W końcu postanowienie, „zaczynam się ruszać”, „zaczynam biegać”, „będę chodził na siłownię”. Wiecie jak jest z postanowieniami noworocznymi, dotrzymuje ich tylko 20 procent ludzi. Czyli co 5 osoba. Tak było ze mną. Minęły dwa miesiące 2016 roku i nic. Drzwi siłowni przekroczyłem dopiero 1 marca 2016 roku. Dziś niedługo minie rok. Zapytacie jak sobie radzę? Dla 53 letniego faceta, który na co dzień nie ćwiczył powiem: na początku było ciężko. Na szczęście dostałem się w ręce dobrego Treneiros – Maćka z Tuan Piaseczno. Zaczęliśmy od zupełnych podstaw, cardio, rozciąganie itp. Spotykamy się mniej więcej co miesiąc kiedy to dostaję nowy zestaw ćwiczeń i wykonujemy testy.

Przeszkody

Kto powiedział, że będzie łatwo? Po kilku miesiącach ćwiczeń (ćwiczę 2 razy w tygodniu) pojawiły się, a w zasadzie nasiliły stare schorzenia kręgosłupa. Więc entuzjazm opadł, do siłowni musiałem jeszcze dorzucić zajęcia z fizjoterapeutą, zabiegi w kriokomorze itp., ale nie przerywałem ćwiczeń. Po 4 miesiącach od rozpoczęcia treningów zrzuciłem 6 kg, do dziś waga stoi w miejscu. Tłumaczę sobie, racjonalizuję, że „tkanka mięśniowa się rozbudowuje”, „zwiększam masę mięśniową”, ale w prawdą jest, że nie odżywiam się super zdrowo, podjadam wieczorem i nie odstawiłem całkowicie słodyczy.

Litry potu

Jestem na dobrej drodze. Każdy kto przeszedł podobny proces wie jak jest to trudne. Czas spędzony na siłowni liczymy już w setkach godzin, co trening wylewamy litry potu, mamy gorsze i lepsze dni. Nasz wewnętrzny krytyk nie poddaje się. Piętrzy przeszkody, osłabia nasz entuzjazm. Ale pamiętaj nie jesteś tym głosem, nie podlegasz jego kontroli, to Ty jesteś Panem, masz władzę nad swoim umysłem, kontrolujesz go.

No dobrze pokażę wam efekty moich działań i moją wizję zrealizowania celu.

Uśmiechnij się i zachowaj dystans do siebie.

Napisz co udało Ci się do tej pory zrealizować?

Jakie wyzwania stoją przed Tobą?

mis_pozdrawia (3)

turcja_lato_2015

bulgaria_lato_2016 (1)

 wojtek_po

Plany na 2017 rok

waga 85 kg, udział w półmaratonie, przyrost masy mięśniowej
Written By
More from Wojtek

Razem czy osobno?

RAZEM CZY OSOBNO? Rozpoczynając działalność gospodarczą wielokrotnie zastanawiasz się czy działać na...
CZYTAJ CAŁOŚĆ