Cały ten zgiełk i ora et labora

Cały ten zgiełk i ora et labora, czyli krótka wizyta w klasztorze ojców Benedyktynów w Tyńcu.*

Dwa równoległe światy, świecki i duchowy, przenikają się ale są niezależne. Brać zakonna miesza się z pielgrzymami i turystami. W czasie weekendu Tyniec tętni życiem.
Reguła benedyktyńska ustanowiona ok. 529 roku przeznaczona jest dla cenobitów – mnichów, którzy prowadzą życie we wspólnocie. Benedyktyni nie są pustelnikami – nie mieszkają w osobnych eremach. Braci łączy codzienność: razem odmawiają Liturgię Godzin, razem spożywają posiłki w klasztornym refektarzu, spotykają się na kapitułach, by omówić sprawy klasztoru oraz przy wspólnej modlitwie. Nie unikają kontaktu z ludźmi świeckimi. Gościnność benedyktyńska, której ważna rola podkreślona w Regule św. Benedykta przekłada się na obecność klasztorów w społeczeństwie, nie stały się one nigdy „odciętym od świata wyspami”, ale od zawsze są miejscami spotkań. Mnisi serwują posiłki, oprowadzają gości po Opactwie, służą radą i pomocą, jednocześnie ściśle trzymając się swego rozkładu dnia.
Reguła mówi, że wszystkich przychodzących do klasztoru gości należy przyjmować jak Chrystusa, gdyż On sam powiedział: Gościem byłem i przyjęliście mnie (Mt 25,35).


Zamieszkałem tu na 4 dni jako uczestnik konferencji i warsztatów na temat zarządzania i duchowości. Tak to ucieczka od zgiełku życia miejskiego, codzienności i nadmiaru przyziemnych problemów. Próba zdystansowania się do otoczenia i zagłębienia w siebie. Czy udana? Zdecydowanie za krótka, jeszcze pierwszego dnia po obudzeniu się o 5 rano czułem lekkie drżenie w ciele, jeszcze wyciszały się resztki wibracji miejskich. Duże uspokojenie i odprężenie przyszło w trakcie Jutrzni, kiedy witaliśmy nowy dzień dziękując Bogu za możliwość ponownego Mu służenia. Momenty ciszy w trakcie liturgii, w trakcie dnia, również przed snem otworzyły przede mną nowe obszary.
Jak mówi ojciec Bernard Sawicki, opat klasztoru Benedyktynów w Tyńcu:

“Ludzie, którzy nie dają sobie prawa do ciszy, nie mają w ciągu dnia tego momentu spojrzenia w głąb, zastanowienia się nad sobą. „Muzyka tła”, która ciągle gdzieś im brzęczy koło uszu, daje poczucie, że są w ciągłym ruchu, rozwijają się. Ale to jest iluzja. Bo tak naprawdę w życiu niezbędne są takie chwile, by usiąść i w spokoju zastanowić się nad sobą: „Kim ja jestem?”, „Dokąd idę?”, „Czy jest sens w tym, co robię?”, „Czy muszę to robić?”, „A może mogę robić to lepiej?”.

Położenie klasztoru i spacery wokół Opactwa nastrajają rownież bardzo refleksyjnie. Jest czas na zadumę, zastanowienie się, weryfikację i podsumowanie swoich dokonań, planowanie. Uwagę moją w czasie jednego ze spacerów przykuł pobliski cmentarz. Tu również po śmierci widać wyraźną różnicę w stosunku do dóbr świata materialnego. Bardzo skromne groby mnichów wśród przepychu granitów i marmurów grobów świeckich. Na jednym z nich inskrypcja: “Im droższy człowiek, tym większy ból, lecz wolą Boga jest rozstanie, nadzieją – dusz naszych spotkanie”. Bardzo rzadko na co dzień pamiętamy o tym innym wymiarze. To co robimy, co nas otacza, do czego jesteśmy przywiązani traktujemy jako ostateczną realność, wymiar i wartość samą w sobie. Tymczasem: “Memento Mori” tak „Pamiętaj, że umrzesz” i że “Prochem jesteś i w proch się obrócisz”. Zdecydowanie najważniejsze pytania w życiu “Kim jestem?”, “Dokąd zmierzam?”, “Jaki jest mój cel?”, “Co stanie się ze mną po śmierci?”. Jeśli żadnego z nich jeszcze sobie nie zadałeś to daleka droga przed Tobą.

Konferencja “Zarządzanie, przywództwo a duchowość” oraz warsztaty z ojcem Anzelmem Gruen OSB “Przywództwo z wartościami” były dla mnie okazją wyhamowania i postawienia sobie tych pytań ponownie. Przyszło mi zmierzyć się z nowymi wyzwaniami w moich duchowych poszukiwaniach. Wizytą w Tyńcu rozpocząłem prace nad gromadzeniem materiałów do projektu badawczego na temat zarządzania i duchowości.

Adresatami konferencji byli liderzy biznesowi, liderzy organizacji społecznych, liderzy duchowi, menadżerowie. Tak organizatorzy zdefiniowali cele konferencji i warsztatów: “Celem konferencji jest refleksja nad sytuacją i wyzwaniami duchowymi stojącymi przed współczesnymi liderami biznesowymi, społecznymi i duchowymi, wymiana doświadczeń oraz promowanie duchowości (w tym duchowości monastycznej) wśród osób zarządzających.”

Dwudniowe spotkanie było okazją nie tylko do wysłuchania ciekawych referatów, zadania pytań prelegentom oraz wzięcia udziału w panelu dyskusyjnym, ale także do wykorzystania czasu pomiędzy merytorycznymi elementami programu, do wymiany doświadczeń i poznawania osób dzielących podobne wartości.

Prawdziwy lider, przywódca nie istnieje bez wartości. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że jeśli nie masz duchowych wartości to jesteś niepełnym liderem. Z podziwem patrzę na współczesne działy rekrutacji, agencje doradztwa personalnego, head hunterów, prężnie rozwijający się rynek szkoleniowy, coaching zawodowy i kompetencyjny. W ofercie szkoleń, publikacji, trenerów, coachów można dziś przebierać i rzeczywiście znaleźć program i treści szyte na miarę, według naszych potrzeb. Niestety w rozmowach kwalifikacyjnych, kwestionariuszach, testach i szkoleniach bardzo mało uwagi poświęca się cechom charakteru, moralności i etyce – prawdziwym korzeniom mocy skąd każdy lider-przywódca czerpie swoją siłę. Możesz być dobry zadaniowo, umieć kierować ludźmi, motywować ich, osiągać wyniki i realizować plany sprzedażowe i budżety, jednak jeśli masz słabe korzenie nie wydasz w dłuższym okresie dorodnych owoców.
Zamknij oczy, wyobraź sobie, że stoisz przed dużym, silnym drzewem. Z pełną, soczyście zieloną koroną, mocnymi gałęziami i szerokim zdrowym pniem. Jak myślisz czemu to drzewo zawdzięcza swój dobrostan? Tak, silnym, zdrowym, głęboko sięgającym korzeniom. Ale nie tylko, również gleba, otoczenie w jakim rośnie ma niezwykłe znaczenie.
Korzenie drzewa to Twoje wartości, kręgosłup moralny, to Ty, Twoje JA.
Otoczenie i gleba to towarzystwo jakim się otaczasz. Jeśli korzenie będziesz miał silne, glebę żyzną to nie straszne Ci będą żadne warunki pogodowe. Jak mocne, zdrowe drzewo przetrwasz huragany, burze, spiekotę i mróz. Tak jak w życiu, spotykać Cię będą przeróżne sytuacje. Ale wytrwasz, wspierany przez swój wewnętrzny świat wartości, bliskich i życzliwych Ci ludzi.

Rynek szkoleń dla liderów, przywódców jest jeszcze bardzo niszowy, powiedziałbym raczkujący. Długo pozostanie niebieskim oceanem. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta. Tak trudno o dobrych szkoleniowców wartości, gdyż sam aby szkolić musisz mieć bardzo dobrze rozwinięta sferę duchowości. Mało tego, nie tylko musisz umieć o tym opowiadać ale również samemu praktykować. Nie ma nic bardziej rozczarowującego niż trener, szkoleniowiec, który sam nie przestrzega tego czego uczy. Na naszym rynku znajdziesz wielu takich trenerów. Tu wcześniej pisałem o nauczaniu przykładem.

Pojawią się kolejne pytania, w którym momencie zacząć uczyć innych? Zwykłe kompetencje i umiejętności można zawsze uczynić doskonalszymi, co tu dopiero mówić o doskonałości i czystości duchowej, które wydawać by się mogły nie mają granic i zawsze można je uczynić lepszymi?

Mamy trzy kategorie trenerów, pierwsza to Ci wcześniej wspomniani, uczą nie praktykując, druga kategoria to uczący praktykujący a trzecia to, ci którzy jeszcze nie uczą ciągle doskonaląc swoją praktykę, czekający na ten właściwy moment by zacząć.
Do siebie i do nich apel: ruszajcie Kochani do dzieła !
Dorodne, silne drzewa! Gdzie jesteście? Brakuje nam Was, czekamy na prawdziwych liderów liderów.

*ora et labora „módl się i pracuj”  – zdjęcie tytułowe przedstawia świętego Benedykta z Nursji,  łac. Benedictus Nursinus, (ur. ok. 480, Nursja – zm. 21 marca 547, Monte Cassino) – święty Kościołów katolickiego, starokatolickiego, anglikańskiego, luterańskiego oraz ormiańskiego i prawosławnego. Eremita, mnich i opat, według tradycji autor reguły benedyktyńskiej. Jeden z ojców Kościoła, główny patron Europy, uważany za duchowego ojca wszystkich mnichów Zachodu.
Written By
More from Wojtek

Razem czy osobno?

RAZEM CZY OSOBNO? Rozpoczynając działalność gospodarczą wielokrotnie zastanawiasz się czy działać na...
CZYTAJ CAŁOŚĆ